Dane z Centralnego Rejestru Lekarzy

Numer prawa wykonywania zawodu 2954350
Numer seryjny dokumentu uprawniającego AA 042372
Informacja o uprawnieniach Lekarz posiadający prawo wykonywania zawodu lekarza przyznane na podstawie art. 5 ust. 1–6 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty.
Data uzyskania uprawnień 2014-11-05
Przynależność do izby lekarskiej Członek Okręgowej Izby Lekarskiej w Częstochowie
Numer rejestru 75-11-2954350
Specjalizacja Dermatologia i wenerologia (2020-10-16, Centrum Egzaminów Medycznych w Łodzi)
Stopień i tytuł naukowy doktor n. med. (2019-09-25, Warszawski Uniwersytet Medyczny)

Dane lekarza można zweryfikować w Centralnym Rejestrze Lekarzy prowadzonym przez Naczelną Izbę Lekarską.

Dermatolog i wenerolog, trycholog, lekarz medycyny estetycznej — i wykładowczyni, która uczy jej innych lekarzy. Habilitacja przed czterdziestką, w przygotowaniu profesura. Współzałożycielka i dyrektor medyczny Kliniki OT.CO. Nadal przyjmuje w klinice uniwersyteckiej — i uważa, że jednego bez drugiego robić się nie da.

Do dermatologa przychodzi się zwykle z czymś, co widać. To, co widać, rzadko jest jednak całą historią — i właśnie ta różnica interesuje mnie najbardziej.

Czym się zajmuję

  • Choroby włosów i skóry głowy — diagnostyka trichoskopowa, łysienie androgenowe, łysienie plackowate, procesy bliznowaciejące.
  • Choroby rzadkie skóry: pęcherzowe oddzielanie się naskórka, genodermatozy, autoimmunologiczne choroby pęcherzowe.
  • Liszaj płaski, w tym postać obejmująca błony śluzowe jamy ustnej.
  • Dermatologia zabiegowa, laseroterapia i leczenie blizn.
  • Medycyna estetyczna oraz przeszczepy włosów.

Proszę mnie sprawdzić

Nie trzeba wierzyć ani jednemu zdaniu z tego profilu. Wszystko, co tu podaję, znajduje się w publicznych rejestrach: publikacje w bazie PubMed, cytowania w bazie OpenAlex, badania kliniczne w rejestrze amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia, dokumentacja habilitacji na stronie uczelni, podręcznik w księgarni wydawcy. Sprawdzenie tego zajmuje kilka minut.

W tej dziedzinie prawie wszystko da się kupić: zdjęcia, opinie, certyfikat z kursu. Nie da się kupić wpisu w bazie, której się nie prowadzi.

Dlaczego wciąż pracuję w szpitalu

Poza tą kliniką przyjmuję w Klinice Dermatologii i Wenerologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Nieprzerwanie od 2015 roku — najpierw w trakcie specjalizacji, od 2020 roku jako specjalistka.

Mogłabym z tego zrezygnować i byłoby wygodniej. Nie robię tego z jednego powodu.

Do kliniki uniwersyteckiej trafia to, czego nikt inny nie rozwiązał: choroby rzadkie, nietypowe przebiegi, pacjenci po latach nieskutecznego leczenia. Gabinet prywatny tego nie zapewnia — przychodzą do niego głównie przypadki typowe. Lekarz, który widzi wyłącznie typowe przypadki, po kilku latach przestaje rozpoznawać nietypowe.

Rzadkie choroby uczą jednej rzeczy: żeby nigdy nie zakładać, że wiadomo, co się widzi.

Skąd wiem to, co wiem

Dyplom lekarza uzyskałam w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Doktorat obroniłam w 2019 roku na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, pod kierunkiem prof. Cezarego Kowalewskiego — dotyczył pęcherzowego oddzielania się naskórka, choroby genetycznej, w której skóra pęka od dotyku.

Habilitację uzyskałam na podstawie cyklu szesnastu prac zebranych w czterech grupach: diagnostyka liszaja płaskiego, pęcherzowe oddzielanie się naskórka, genodermatozy oraz autoimmunologiczne choroby pęcherzowe. Najgłośniejsza z nich opisuje przeszczep włosów w bliznę powstałą po liszaju płaskim — czyli w sytuacji, którą literatura przez lata traktowała jako przeciwwskazanie.

Sumaryczny impact factor prac opublikowanych po doktoracie wynosi 34,5, punktacja ministerialna 1215 punktów, a indeks Hirscha 5 przy sześćdziesięciu sześciu cytowaniach według bazy Scopus. Te liczby pochodzą z analizy bibliometrycznej wykonanej przez Bibliotekę Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego — nie z mojego szacunku.

Wraz z dr. n. med. Piotrem Turkowskim odpowiadam za redakcję naukową podręcznika „Przeszczepy włosów w ujęciu interdyscyplinarnym”, wydawanego przez PZWL — pierwszej polskiej książki medycznej poświęconej w całości temu zagadnieniu. Jestem też autorką trzech rozdziałów w innych monografiach tego wydawnictwa.

Cztery lata pracy nad opatrunkiem, który miał uratować dzieci

W latach 2016–2020 uczestniczyłam w projekcie finansowanym przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w programie STRATEGMED. Zespół pracował nad opatrunkiem biologicznym zawierającym mezenchymalne komórki macierzyste, przeznaczonym dla pacjentów z pęcherzowym oddzielaniem się naskórka i przewlekłymi ranami.

To są dzieci, u których rana potrafi nie zagoić się przez lata. Standardowe opatrunki, przy zdejmowaniu, zabierają razem ze sobą kolejny fragment skóry.

Wspominam o tym w profilu lekarza medycyny estetycznej z rozmysłem. Praca przy takim projekcie ustawia poprzeczkę w bardzo konkretny sposób: uczy myśleć o gojeniu, o bliźnie i o regeneracji na poziomie tkanki, a nie efektu widocznego po tygodniu. To samo myślenie stosuję potem przy bliznach po cięciu cesarskim i po trądziku, którymi zajmuję się dzisiaj.

Badania kliniczne — koordynuję je od 2018 roku

W naszej klinice działa własny ośrodek badań klinicznych. To jedno z niewielu miejsc w Polsce, gdzie prywatna placówka prowadzi badania drugiej i trzeciej fazy dla globalnych koncernów farmaceutycznych, a nie jedynie współpracuje z cudzym ośrodkiem.

Ośrodek figuruje w rejestrze ClinicalTrials.gov prowadzonym przez amerykańskie National Institutes of Health: trzynaście badań obecnie, dwadzieścia pięć na koncie łącznie. Badamy leki na łysienie plackowate, atopowe zapalenie skóry, łuszczycę, bielactwo, pokrzywkę przewlekłą, toczeń i choroby pęcherzowe — również u dzieci.

Dla pacjentki, która w żadnym badaniu nie bierze udziału, znaczy to tyle, że lekarka, do której przychodzi, zna z pierwszej ręki leki mające wejść do standardu za kilka lat — i, co bywa cenniejsze, wie, które z nich nie zadziałały.

Nad czym pracuję poza gabinetem

  • Leczenie zmian skóry głowy w liszaju płaskim mieszkowym naltreksonem — praca w przygotowaniu.
  • Wpływ ksantohumolu na przyjmowanie się przeszczepionych mieszków włosowych oraz zastosowanie lasera pikosekundowego w łysieniu androgenowym — obie prace przedstawione w 2025 roku na kongresie European Hair Research Society.
  • Zależność między profilem metabolicznym a stanem włosów — praca przedstawiona w październiku 2025 roku na światowym kongresie AMWC w Dubaju.
  • Optymalizacja leczenia blizn po cięciu cesarskim laserem oraz blizn potrądzikowych kwasami.
  • Udział w opracowaniu polskich wytycznych leczenia pacjentów z pęcherzowym oddzielaniem się naskórka.
  • Zastosowanie sztucznej inteligencji w diagnostyce chorób skóry głowy.
  • Własne receptury preparatów do pielęgnacji skóry głowy — jedna dopuszczona już do sprzedaży, druga w trakcie komercjalizacji. Obie mają zostać ocenione w badaniach klinicznych.

Zespół i to, jak się uzupełniamy

Klinikę OT.CO zbudowaliśmy od zera z moim mężem, dr. n. med. Piotrem Turkowskim, specjalistą chirurgii plastycznej. Poznaliśmy się w pracy i połączyły nas dwie rzeczy naraz: uczucie i dokładnie ta sama fascynacja, tylko oglądana z dwóch przeciwnych stron.

On patrzy na włos jak chirurg: jak go przenieść, żeby się przyjął. Ja jak dermatolog: dlaczego w ogóle wypadł. W polskiej medycynie te dwa spojrzenia przez lata funkcjonowały osobno. U nas spotkały się przy jednym stole — najpierw domowym, potem operacyjnym.

Dla pacjentki oznacza to, że nie usłyszy dwóch sprzecznych opinii i nie będzie musiała jeździć między gabinetami. Jeśli za wypadaniem włosów stoi choroba, zostanie wykryta i wyleczona, zanim ktokolwiek pomyśli o zabiegu. A jeśli zabieg jest właściwym rozwiązaniem — odbędzie się tutaj, u kogoś, kto zna całą historię od początku.

W klinice pracuje ponadto kilku dermatologów, kilku trychologów, kilkanaście pielęgniarek oraz zespół koordynatorów badań klinicznych. Odpowiadam za jakość medyczną całości jako dyrektor medyczny — w tym celu skończyłam studia podyplomowe z zarządzania podmiotem medycznym w Szkole Głównej Handlowej.

Medycyna estetyczna — czego uczę innych lekarzy

Od 2019 roku jestem wykładowczynią i trenerką w Międzynarodowym Centrum Medycyny Anti-Aging przy Stowarzyszeniu Lekarzy Dermatologów Estetycznych. Do Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej należę od 2015 roku, a studia podyplomowe z tej dziedziny skończyłam w 2014.

Wraz z dr Tatianą Jasińską założyłam też Aesthe Club — kameralny klub edukacyjny dla lekarzy medycyny estetycznej, w którym pracuje się na realnych przypadkach w małych grupach, a nie na slajdach. Sesje o wolumetrii twarzy prowadzę wspólnie z prof. Wiolettą Barańską-Rybak.

Uczę przede wszystkim dwóch rzeczy, bo w nich najczęściej popełnia się błędy.

Pierwsza to kwalifikacja. Zabieg estetyczny wykonany na skórze, na której toczy się choroba, daje efekt na miesiąc i problem na rok. Trądzik różowaty pomylony ze zmianami naczyniowymi, przebarwienia będące objawem choroby wewnętrznej, zmiana barwnikowa, którą ktoś chciał po prostu usunąć laserem — to sytuacje, które w gabinetach zdarzają się regularnie.

Druga to bezpieczeństwo przy wypełniaczach. W marcu 2025 roku szkoliłam się z ultrasonografii u dr. Oscara Ramíreza w Barcelonie, w ośrodku poświęconym wyłącznie zastosowaniu USG w medycynie estetycznej. Powód jest prosty: najpoważniejsze powikłanie po kwasie hialuronowym nie polega na brzydkim efekcie, tylko na podaniu preparatu do naczynia. Ultrasonografia pokazuje przebieg naczyń u konkretnej pacjentki oraz to, gdzie leży materiał podany wcześniej przez kogoś innego.

Wypełniacz można podać w dziesięć minut. Cała różnica polega na tym, czy ktoś przedtem sprawdził, co jest pod skórą.

Swoje wyniki pokazuję tam, gdzie się je weryfikuje. W październiku 2025 roku wygłosiłam prezentację na AMWC — światowym kongresie medycyny estetycznej i anti-aging w Dubaju. W listopadzie 2024 przedstawiłam na XXII Międzynarodowym Kongresie Medycyny Estetycznej i Anti-Aging pracę o leczeniu blizn po cięciu cesarskim laserem pikosekundowym i jego wpływie na jakość życia pacjentek. W maju 2024, na kongresie Międzynarodowego Towarzystwa Dermatologii we Wrocławiu, przedstawiłam trzy prace o łysieniu — w tym o wpływie depresji na jego nasilenie.

Jestem też współautorką pracy opublikowanej w amerykańskim „Dermatologic Surgery”, w której skuteczność laserowego leczenia zmian naczyniowych twarzy oceniliśmy obiektywną analizą trójwymiarową — a nie porównaniem zdjęć. W medycynie estetycznej to rozróżnienie jest fundamentalne, bo zdjęciem można udowodnić prawie wszystko, a pomiarem już nie.

Zakres zabiegów

  • Wypełniacze i modelowanie twarzy, poprzedzone oceną ultrasonograficzną.
  • Toksyna botulinowa, biostymulatory tkankowe, mezoterapia.
  • Laseroterapia: zmiany naczyniowe, przebarwienia, blizny potrądzikowe i po cięciu cesarskim.
  • Leczenie blizn i przebarwień kwasami.
  • Zabiegi na skórę głowy i włosy, łączone z leczeniem dermatologicznym.

Dorobek, którego w tej dziedzinie prawie nikt nie ma

Medycyna estetyczna jest dziedziną, w której dorobek naukowy jest rzadkością — nie dlatego, że pracują w niej ludzie słabi, tylko dlatego, że nikt tego nie wymaga.

Stopień doktora habilitowanego uzyskałam przed czterdziestką, na podstawie cyklu szesnastu prac. Sumaryczny impact factor prac po doktoracie wynosi 34,5, punktacja ministerialna 1215 punktów. Obecnie przygotowuję się do postępowania o tytuł profesora.

Podaję to z jednego powodu. W tej dziedzinie pacjentka nie ma prawie żadnego sposobu, żeby ocenić lekarza przed zabiegiem: dyplomy z kursów wyglądają identycznie u wszystkich, zdjęcia można wybrać, opinie można kupić. Dorobku naukowego kupić się nie da — jest w publicznych bazach albo go nie ma.

Nowa klinika — i dlaczego nie będę nią zarządzać

Otwieramy nową klinikę: większą, lepiej zaprojektowaną i z wyposażeniem, którego dziś nam brakuje.

Nie zamierzam jednak prowadzić jej od strony operacyjnej. Skończyłam studia podyplomowe z zarządzania podmiotem medycznym w Szkole Głównej Handlowej i właśnie dlatego wiem, ile to zajmuje czasu oraz że jest to zupełnie inny zawód niż mój. Za organizację i procesy odpowiadają ludzie, którzy się w tym specjalizują. Ja odpowiadam za jakość medyczną i za pacjentów.

Klinikę zbudowaliśmy po to, żebym mogła leczyć — nie po to, żebym mogła nią administrować.

Obecność w mediach

Regularnie komentuję sprawy dermatologiczne i estetyczne dla mediów: bywam gościem „Dzień dobry TVN”, udzielam wywiadów w „Vogue”, „Elle”, „Newsweeku”, „Zwierciadle”, „Twoim Stylu” i „Wysokich Obcasach”, a dla magazynu „Kalejdoskopie” piszę artykuły popularnonaukowe.

Robię to, bo w tej dziedzinie krąży bardzo dużo nieprawdziwych informacji, a rozchodzą się one głównie przez media. Jeśli nie będzie tam lekarzy, przestrzeń wypełni ktoś inny — i to jego wersję pacjentka usłyszy jako pierwszą.

Co powinno się wydarzyć na dobrej diagnostyce

Trychologia jest w Polsce dziedziną bez egzaminu i bez rejestru — trychologiem może nazwać się każdy, także osoba bez wykształcenia medycznego. Zamiast więc zapewniać, że robię to dobrze, wypiszę, co powinno się wydarzyć na porządnej diagnostyce, gdziekolwiek pacjentka trafi.

  • Trichoskopia — badanie skóry głowy w powiększeniu, z oceną grubości włosów, liczby włosów w mieszku, miniaturyzacji i stanu ujść mieszkowych.
  • Badania krwi: ferrytyna, a nie samo żelazo; TSH wraz z hormonami tarczycy; morfologia; witamina D; u kobiet dodatkowo androgeny.
  • Zdjęcia w powtarzalnych warunkach — to samo miejsce, światło i odległość. Bez tego po pół roku nikt nie oceni uczciwie, czy jest lepiej.
  • Biopsja skóry głowy, gdy obraz nie jest jednoznaczny. W procesach bliznowaciejących bywa jedynym sposobem, żeby postawić rozpoznanie.
  • Wyznaczony punkt kontrolny: trzy, sześć i dwanaście miesięcy, z ustalonym z góry kryterium, co uznamy za poprawę.

Jeżeli w gabinecie nie pada ani jedno z tych słów, leczenie jest zgadywaniem — niezależnie od tego, jak przekonująco brzmi.

Jak wygląda wizyta u mnie

Zaczynamy od rozmowy i od badania — przy problemach z włosami od trichoskopii. Trwa kilka minut, nie boli i pokazuje rzeczy, których nie widać w lustrze.

Potem mówię, co widzę. Także wtedy, gdy odpowiedź brzmi „to się już nie cofnie” albo „na razie nie leczymy, obserwujemy”. Uważam, że pacjentka ma prawo do informacji, na której da się oprzeć decyzję — a nie do informacji, która dobrze brzmi.

Umów konsultację. Zaczynamy od rozpoznania, nie od recepty.

Fakty

  • Specjalistka dermatologii i wenerologii, trycholog, lekarz medycyny estetycznej.
  • Doktor nauk medycznych — Warszawski Uniwersytet Medyczny, 2019; doktor habilitowana nauk o zdrowiu przed czterdziestką. W przygotowaniu postępowanie o tytuł profesora.
  • Cykl habilitacyjny: szesnaście prac w czterech grupach tematycznych.
  • Impact factor po doktoracie 34,5; 1215 punktów ministerialnych; indeks Hirscha 5 i 66 cytowań według bazy Scopus.
  • Od 2015 roku nieprzerwanie pracuje w Klinice Dermatologii i Wenerologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
  • Uczestniczka grantu NCBiR STRATEGMED dotyczącego opatrunku biologicznego z komórkami macierzystymi.
  • Redaktorka naukowa pierwszego polskiego podręcznika o przeszczepach włosów, PZWL 2026.
  • Koordynatorka ośrodka badań klinicznych — 13 badań w rejestrze amerykańskich NIH.
  • Staże w Sydney, Melbourne, Freiburgu i Barcelonie.
  • Współzałożycielka i dyrektor medyczny Kliniki OT.CO; współzałożycielka Aesthe Club.

Publikacje