Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Dzień dobry! Z przyjemnością przedstawiam Wam mojego gościa, doktora nauk medycznych, specjalistę chirurgii plastycznej oraz chirurgii odtwórczej włosów – Piotra Turkowskiego. Doktorze, cieszę się, że możemy się spotkać, aby porozmawiać o przeszczepie włosów. Na początek chciałabym zapytać, jak dużo pacjentów zgłasza się obecnie z chęcią wykonania u siebie przeszczepu włosów?

Dr n.med Piotr Turkowski: Pacjenci są coraz bardziej świadomi i wiedzą, że można przywrócić objętość włosów, a co ciekawe, coraz więcej kobiet zgłasza się do naszej kliniki. Najpierw odbywa się wizyta konsultacyjna, gdzie oglądamy włosy, a trycholog wykonuje trichoskopię, czyli badanie skóry głowy. U mężczyzn przyczyną jest najczęściej (u około 95% pacjentów) łysienie androgenowe. Przygotowanie mężczyzn jest zazwyczaj prostsze – sprawdzamy stan zdrowia i ustalamy, czy włosy wypadają. Jeśli jest łysienie androgenowe, farmakoterapia jest praktycznie zawsze konieczna. Natomiast u kobiet problem jest bardziej złożony i często wymaga dodatkowej diagnozy, ponieważ łysienie może być powiązane na przykład z chorobami tarczycy lub zbyt niskim poziomem żelaza. Jeśli pacjent jest dobrze prowadzony i ma łysienie w stopniu do 4 w skali Hamiltona-Norwooda, wystarczy zazwyczaj jedna procedura przeszczepu. W przypadku bardziej zaawansowanego łysienia koniecznych może być więcej zabiegów.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Jest Pan bardzo doświadczoną osobą w przeszczepach włosów, miałam przyjemność uczyć się również od Doktora. Czy może Pan powiedzieć, jak na przestrzeni tych lat zmieniało się podejście pacjentów? Czy widzi Pan jakieś różnice, jeżeli chodzi o technologię, czy też metody wykonywania przeszczepu włosów?

Dr n.med Piotr Turkowski: Oczywiście. W Polsce na początku popularniejsza była metoda STRIP. Polega ona na wycinaniu paska skóry z włosami, co pozostawia linijną bliznę, i od tego tez zaczynałem. Jednak po kilku latach zyskała popularność technika FUE (Follicular Unit Extraction). W tej technice pobieramy włosy specjalną sztancą (poniżej 1 mm) jako tzw. jednostki włosowe. Przed pobraniem podajemy specjalny płyn, który napina skórę. Po wyjęciu jednostki skóra się obkurcza, dlatego blizna jest bardzo mało widoczna. Jeśli masz włosy długości 1,5-2 cm, praktycznie nie widać, że zabieg był wykonywany. Włosy pobieramy z okolicy potylicznej i skroniowej, ponieważ są to tzw. włosy permanentne – zachowują swoje właściwości i są odporne na wypadanie.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Powiedział Doktor, że nie widać, że ten zabieg był wykonywany. A czy mógłby Pan podać jakieś przykłady znanych osób z dobrze wykonanymi przeszczepami włosów, u których trudno jest nawet przypuszczać, że przeszły taką procedurę?

Dr n.med Piotr Turkowski: Z Polski nie chciałbym wymieniać konkretnych nazwisk. Wśród osób zagranicznych, świetnymi przykładami są Elon Musk czy piłkarz Wayne Rooney. Rooney był stosunkowo łysą osobą, a po zabiegu widać znaczącą różnicę – objętość jego włosów została wyraźnie przywrócona.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: To prawda, to są świetne przykłady spektakularnych efektów, ale niektórzy faktycznie przychodzą zbyt późno, a oczekiwania mają oczywiście wygórowane. Czy u tych osób tak naprawdę jest możliwość pobrania włosów z innych okolic niż właśnie ta okolica potyliczna, o której Pan wspominał?

Dr n.med Piotr Turkowski: Można pobrać włosy praktycznie z każdego miejsca, natomiast poza brodą te włosy się nie nadają do przeszczepu, dlatego że są zbyt cienkie. Jest to zabieg, gdzie ta procedura jest bardzo długa, technicznie jest bardzo trudno też pobrać takie włosy, dlatego że musimy pamiętać, że włosy, które pobieramy z danej okolicy, muszą mieć chociażby podobną grubość później przeszczepiając te włosy na głowę. Tak samo faza wzrostu jest taka sama jak miejsca, z którego pobieramy, czyli one są bardzo krótkie.
Mieliśmy pacjentów, którzy byli zupełnie łysi (w punkcie siódmym w siedmiostopniowej skali), z niemal zerową ilością włosów w strefie biorczej, z dosyć dobra okolicą dawczą, ale nie idealna. Najpierw tego pacjenta przygotowaliśmy farmakologicznie, żeby wzmocnić włosy, a następnie wykonaliśmy kilka procedur. Dzięki temu, pacjent dzisiaj cieszy się dobrym efektem. Staramy się pobierać włosy z dolnej części brody, aby uniknąć widocznych śladów po zabiegu.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Jasne. Pacjent jest mi dobrze znany i tutaj myślę, że warto dodać, że miał on aż kilka procedur, żeby mieć dobry efekt.
Jak w takim razie oszacować maksymalną liczbę włosów, którą można bezpiecznie pobrać? Często słyszy się o przeszczepach rzędu 5–6 tysięcy włosów podczas jednej procedury, zwłaszcza w Turcji. Dlaczego w Polsce rzadziej wykonuje się tak duże zabiegi?

Dr n.med Piotr Turkowski: To jest trochę tak, jak u Ciebie, Kasiu, z laserem frakcyjnym. Musimy pamiętać o biologii gojenia się tkanek. Jednorazowe pobranie 5–6 tysięcy graftów niesie ryzyko bliznowacenia i widocznego, trwałego przerzedzenia w strefie dawczej. Naszym priorytetem jest, aby zabieg był niewidoczny.

Powyżej 95% pacjentów jest bardzo zadowolonych z efektów. Należy jednak pamiętać, że trzeba mieć rezerwę na ewentualne przyszłe procedury, ponieważ pacjent może przestać stosować farmakoterapię, a wtedy konieczne będzie wykonanie jeszcze jednego lub dwóch zabiegów uzupełniających. Najczęściej, jeżeli pacjent jest świadomy, to w skali Hamiltona-Norwooda do czwartego stopnia łysienia wystarczy jedna procedura. Jeżeli łysienie jest bardziej zaawansowane, mówi się, że potrzebne jest wykonanie przynajmniej dwóch zabiegów, w tym jednego korygującego, który ma za zadanie nadać większą objętość. Teoretycznie można by spróbować wykonać to za jednym razem, pobierając np. 5 czy 6 tysięcy jednostek, co często robi się w ramach dwóch sesji, ale należy pamiętać, że wtedy może być widoczny ślad po zabiegu, na przykład w postaci przerzedzonego miejsca z tyłu głowy, co rzuca się w oczy. Z tego powodu odradzam takie podejście. Nie zawsze ilość przekłada się na jakość, ponieważ należy pamiętać, że jedna jednostka włosowa to nie jest jeden włos. Jest to od dwóch do pięciu włosów, a my staramy się celować w nie w dużym powiększeniu i wybieramy te, które są naszym zdaniem najsilniejsze i najbardziej nadają się do przeszczepu.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Jak mówimy o przeszczepie włosów, to pojawia się tam kilka elementów: pobieranie, ocenianie, wygląd jednostek włosowych, sprawdzanie, liczenie. Jest oczywiste, że jednej osobie trudno jest wykonać to wszystko w krótkim czasie. Ja jako lekarz mam tego świadomość. Czy mógłby Pan nam powiedzieć, jak wygląda współpraca zespołu przy przeszczepie włosów?

Dr n.med Piotr Turkowski: Na początku, przy technice FUE, miałem jedną lub dwie asystentki, ale było to bardzo męczące. Uważam, że do wykonania zabiegu na odpowiednim poziomie potrzeba odpowiedniej liczby pracowników. Aktualnie mamy od czterech do pięciu asystentek podczas jednego zabiegu, więc zespół jest szeroki. Ponieważ wykonujemy te procedury codziennie, te osoby są w pełni przeszkolone. Kluczowa jest powtarzalność, aby zabieg przebiegał sprawnie. Lekarz nadzoruje cały proces i odpowiada za zabieg, ale wykonanie go samodzielnie jest praktycznie niemożliwe. Musimy pamiętać, że włosy trzeba pobrać, policzyć, sprawdzić, obrobić i posegregować. Dopiero na samym końcu następuje implantacja tych włosów.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Chętnie podzielę się anegdotą z czasów, kiedy sama się uczyłam. Pamiętam, jak po jednym ze szkoleń, na które zostałam wysłana, musiałam wykonać przeszczep włosów tylko z jedną pielęgniarką. Z perspektywy czasu uważam, że osiągnięcie dobrego efektu dla pacjenta było wtedy niemożliwe. Pacjentem był wtedy mój przyjaciel, który zapewne mi wybaczy, że był moim królikiem doświadczalnym. Przeszczep wykonany przez lekarza i jedną pielęgniarkę jest z góry skazany na porażkę, ponieważ brakuje rąk do pracy. Wymaga to skrupulatności, precyzji, a przede wszystkim musimy zmieścić się w określonym czasie, aby uzyskać dobre efekty. A jak jest z tym czasem? Jak tak naprawdę wygląda taki dzień pacjenta, jeżeli chodzi o przeszczep włosów, jak Ty go wykonujesz?

Dr n.med Piotr Turkowski: Badania jednoznacznie wskazują, że czas poza tkanką jest kluczowy i taki zabieg powinien być wykonany w 9 godzin lub mniej. Natomiast dzień pacjenta jest długi – jest z nami od rana do wieczora. Pacjent musi się przygotować, zapoznać i podpisać wszystkie zgody. W trakcie zabiegu jest przerwa na posiłek, a na końcu stosujemy specjalną lampę, która ma za zadanie przyspieszyć proces gojenia.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Ta lampa skraca okres rekonwalescencji. Wiemy, że pierwsze dwa tygodnie są kluczowe dla efektu. Wiemy też, że nie każdy przeszczep się udaje. Jakie są najczęstsze przyczyny nieudanych przeszczepów? Co może wpłynąć na to, że włosy się nie przyjmą?

Dr n.med Piotr Turkowski: Moim zdaniem najczęściej problem leży po stronie pacjenta, który nie stosuje się do zaleceń. Nie miałem jeszcze sytuacji, w której żadne włosy by się nie przyjęły, ale zauważam, że najgorsze wyniki mają pacjenci, którzy nie pojawiają się na kontrolach, nie stosują farmakoterapii lub np. wydrapują włosy, albo bezpośrednio po zabiegu zakładają czapkę czy kask. Rzadko zdarza się też grupa pacjentów, u których przyczyna niepowodzenia pozostaje nieznana. Jeżeli włosy się nie przyjmą (czyli nie wszystkie urosną), często wykonujemy zabieg uzupełniający.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: A czy można kogoś obarczyć winą, czy po prostu musimy zaakceptować, że ryzyko niepowodzenia jest wpisane w procedurę medyczną?

Dr n.med Piotr Turkowski: Ponad 95% pacjentów jest zadowolonych. Jeśli pacjent współpracuje, to uważam, że sukces jest niemal stuprocentowy, choć oczywiście w medycynie nigdy nie ma 100%. Trudnością bywają pacjenci z nierealnymi oczekiwaniami, ale są oni rzadkością. Jeżeli pacjent jest świadomy i ma zaufanie do operatora, jesteśmy w stanie wykonać kolejną procedurę lub znaleźć przyczynę. Czasem wydaje się, że włosy nie odrosły, a badanie trichoskopem pokazuje, że wypadły te dotychczasowe włosy, które pacjent miał na głowie, na skutek agresywnego łysienia. W takich przypadkach farmakoterapia jest absolutnie niezbędna.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Pacjent, który nie chce się leczyć, tak naprawdę nie powinien mieć przeszczepu. Coraz więcej młodych osób szuka szybkich efektów, decydując się na przeszczep bez leczenia, np. w Turcji. Później tracą włosy i muszą szukać kolejnej kliniki.

Dr n.med Piotr Turkowski: Zgadza się. Pytałaś wcześniej o grupę pacjentów, u których odsetek nieudanych zabiegów jest wyższy. Właśnie nie wspomniałem o bardzo młodych osobach. W przypadku pacjentów w tym wieku, wymagamy, aby najpierw stosowali farmakoterapię przez okres od sześciu miesięcy do roku. Dopiero jeśli utrzymają ten reżim leczenia, kwalifikujemy ich do przeszczepu. Jest to konieczne, ponieważ u 20- lub 21-latka z wypadaniem włosów możemy przewidzieć, że proces łysienia będzie postępował.

Należy pamiętać, że na ostateczny efekt przeszczepu czeka się rok. Włosy po zabiegu wypadają i zaczynają odrastać dopiero po 3-4 miesiącach. Jeśli pacjent nie będzie się leczył, w ciągu tych dwóch lat (do pełnego odrostu i dalej) może utracić więcej włosów, co zniweczy efekt zabiegu. Dlatego u młodych osób leczenie farmakologiczne jest absolutnie niezbędne.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Czyli podsumowując, jakie pięć kluczowych kryteriów doradziłby Pan osobie szukającej dobrego lekarza lub kliniki do przeszczepu włosów?

Dr n.med Piotr Turkowski: Po pierwsze, szukałbym miejsca, gdzie wykonuje się dużo zabiegów, ponieważ powtarzalność jest niezwykle ważna. Po drugie, wybierałbym osobę z odpowiednią specjalizacją (chirurg, chirurg plastyczny, dermatolog), która traktuje przeszczep jako swoją pasję. Po trzecie, na pewno sprawdziłbym portfolio, czyli efekty przed i po. Nie chodzi o symulacje, które nie zawsze są trafne i mogą obiecywać efekt niemożliwy do osiągnięcia. Kierowałbym się realnymi zdjęciami efektów przed i po, w różnych stadiach, u kobiet i u mężczyzn, gdzie możemy zobaczyć, jak wygląda efekt końcowy w podobnym stadium zaawansowania łysienia.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Tutaj też wspomniałeś o doświadczeniu. A gdzie Ty tak naprawdę zdobywałeś doświadczenie, jeżeli chodzi o przeszczepy włosów?

Dr n.med Piotr Turkowski: Przeszczepy włosów, jak cała nasza specjalizacja, wymagają ciągłej nauki i zdobywania doświadczenia. Ja swoją specjalizację rozpocząłem w Polanicy Zdroju, która jest uważana za Mekkę Chirurgii Plastycznej. Następnie drugą część specjalizacji kontynuowałem w Warszawie. Oprócz tego, przez cały czas trwania specjalizacji, bardzo dużo jeździłem. Łączyłem to często z wakacjami, czyli na przykład spędzałem trzy tygodnie za granicą, miałem kilka dni urlopu, a następnie udawałem się do szpitala czy prywatnej kliniki, żeby obserwować zabiegi. Można powiedzieć, że było to kilkanaście, a może kilkadziesiąt miejsc na niemal każdym kontynencie: Stany Zjednoczone, Azja (na przykład Tajwan), Australia. Szczególnie zainspirowałem się techniką FUE u dr Knatzena w Australii oraz u dr Devroye w Belgii.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Czy chciałby Pan dodać coś na koniec, jako taką najważniejszą wiadomość dla osób, które myślą o przeszczepie włosów?

Dr n.med Piotr Turkowski: Z przeszczepami jest trochę tak, jak z farbowaniem włosów – rzadko jest to jednorazowa procedura. Chyba że pacjent ma delikatne zakola i jego włosy nie wypadają, lub w przypadku kobiet, które chcą tylko obniżyć linię włosów. Ale jeżeli mamy do czynienia z łysieniem androgenowym, a taka jest grupa 95% pacjentów, niestety nie ma drogi na skróty. Trzeba bezwzględnie stosować się do zaleceń lekarza. Jeżeli lekarz zaleca farmakoterapię, nie można tego oszukać. Najgorszą sytuacją jest rozpocząć leczenie, przerwać je, a jeszcze gorzej – w ogóle go nie kontynuować.

Dr n.med Katarzyna Osipowicz: Dziękuję Panu bardzo. Myślę, że osoby, które myślą o przeszczepie włosów, będą mogły wyciągnąć z naszej rozmowy bardzo dużo ciekawych i wartościowych informacji. Dziękuję bardzo.

Źródła:
  1. Wang F, Chen Y, Yang C, Li C, Zhang H, He J, Li M, Lei T, Lei H, Liu B, Zhang W. Using the follicular unit extraction technique in treatment of male androgenetic alopecia. BMC Surg. 2024 Nov 15;24(1):358.
  2. Johnson H, Huang D, Clift AK, Bersch-Ferreira Â, Guimarães GA. Effectiveness of Combined Oral Minoxidil and Finasteride in Male Androgenetic Alopecia: A Retrospective Service Evaluation. Cureus. 2025 Jan 16;17(1):e77549.
katarzyna osipowicz
Dr n. med. Katarzyna Osipowicz

Należy do grona lekarzy, którzy swój zawód traktują jako powołanie. Wykonywanie zawodu lekarza jest jej pasją, dlatego nie pozwala sobie na stanie w miejscu i nieustannie poszerza swoją wiedzę, doskonali umiejętności oraz implementuje najnowsze rozwiązania....

piotr turkowski
Dr n. med. Piotr Turkowski

Specjalista chirurgii odtwórczej włosów oraz chirurgii plastycznej. Wykonuje zabiegi w przeszczepu włosów, liposukcji, plastyki piersi oraz modelowania sylwetki metodą lipotransfer (tzw. lipofilling). Ukończył Wydział Lekarski Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, i już podczas...