W tym odcinku podcastu dr n. med. Piotr Turkowski oraz chirurg lek. Łukasz Tatara biorą pod lupę abdominoplastykę, udowadniając, że plastyka brzucha to znacznie więcej niż tylko poprawa wyglądu. Rozmowa skupia się na medycznym i funkcjonalnym wymiarze zabiegu, który dla wielu pacjentów staje się kluczem do odzyskania sprawności fizycznej.
Dr n. med. Piotr Turkowski: Cześć, witam w kolejnym odcinku. Dziś mamy przyjemność rozmawiać ze świetnym specjalistą chirurgii ogólnej, lek. Łukaszem Tatarą. Dzień dobry, Łukaszu.
Specjalizujesz się w zabiegach w obrębie ciała i twarzy. Zacznijmy od tematu plastyki brzucha, czyli abdominoplastyki. Dla kogo jest ten zabieg? Kiedy go wykonujemy i jakie są główne wskazania?
Lek. Łukasz Tatara:To bardzo ważny temat. Wśród pacjentów zgłaszających się na abdominoplastykę wyróżniamy zasadniczo dwie grupy. Pierwszą stanowią kobiety po przebytych ciążach, u których brzuch stał się rozciągnięty i niefunkcjonalny. O tej funkcji chętnie opowiem więcej, bo to temat wymagający rozwinięcia. Drugą grupę tworzą pacjenci po znacznej redukcji masy ciała, zarówno po odchudzaniu zachowawczym, jak i po operacjach bariatrycznych. Jeśli chodzi o wskazania, mamy tu kwestie estetyczne, ale przede wszystkim funkcjonalne. Zwykle kwalifikuję do operacji osoby, u których przednia ściana brzucha po prostu przestała prawidłowo pracować.
Co przez to rozumiem? U pacjentek po porodach często dochodzi do tzw. poporodowej niewydolności przedniej ściany brzucha. To zespół objawów, który w piśmiennictwie medycznym szerzej opisuje się od niedawna, od około dekady. Składa się na niego nie tylko wiotkość skóry, ale też dolegliwości bólowe kręgosłupa i bioder. Wynika to z faktu, że mięśnie proste brzucha nie znajdują się w swojej fizjologicznej pozycji. Dochodzi do ich rozejścia (diastasis recti), co staje się punktem spustowym dla kolejnych problemów: pogłębienia lordozy lędźwiowej i braku stabilizacji, którą powinien zapewniać tzw. „core”. Gdy mięśnie proste są rozsunięte, nie stanowią gorsetu wspierającego sylwetkę i pośladki. To jest właśnie ta utracona funkcja.
Dr n. med. Piotr Turkowski: Czyli naprawiając ten gorset, pozbywamy się problemu, czyli przepukliny kresy białej lub właśnie rozstępu mięśni. Dzięki temu łatwiej jest utrzymać prawidłową postawę.
Lek. Łukasz Tatara: Dokładnie tak. Najlepiej zobrazować to przykładem. Często zgłaszają się do mnie pacjentki z prośbą o operację samej przepukliny pępkowej. Dopiero podczas szczegółowego wywiadu okazuje się, że przednia ściana brzucha pacjentki jest po prostu niewydolna. Wiele kobiet zgłasza, że podczas codziennej opieki nad dziećmi już kilka godzin po przebudzeniu (około godziny 13, 14 czy 15) ból pleców staje się trudny do zniesienia. Choć podnoszenie małego dziecka nie zawsze wiąże się z ekstremalnym ciężarem, przy braku stabilizacji kręgosłup szybko ulega przeciążeniu.
Przyczyną tego stanu jest właśnie rozstęp mięśni prostych brzucha. Kiedy mięśnie te są rozsunięte, brakuje naturalnej przeciwwagi (antagonizmu) dla spoczynkowego napięcia prostownika grzbietu. W konsekwencji miednica ustawia się w tzw. przodopochyleniu, a lordoza lędźwiowa ulega pogłębieniu. Dodatkowo mięśnie pośladkowe nie są w stanie utrzymać pionowej postawy ciała w prawidłowy sposób, co całkowicie zmienia fizjologię ruchu oraz technikę podnoszenia ciężarów. Jak widać, problem jest wielowymiarowy. Pacjentki oczywiście oczekują, że ich brzuch będzie wyglądał atrakcyjnie, jednak to odzyskanie sprawności i funkcji okazuje się dla nich kluczowe, gdyż wskazania do zabiegu mają przede wszystkim naturę funkcjonalną.
Dr n. med. Piotr Turkowski: Patrzymy więc holistycznie – liczy się nie tylko efekt wizualny, ale przede wszystkim to, by pacjent po zabiegu lepiej funkcjonował.
Lek. Łukasz Tatara: Oczywiście. W mojej pracy najważniejsze jest, aby estetyka brzucha była naturalną pochodną jego prawidłowej funkcji. Gorset mięśniowy, który odpowiada za stabilną i właściwą postawę ciała, powinien być w pełni sprawny oraz wydolny. W takim układzie nie ma miejsca na przepukliny czy rozstępy mięśni prostych. Jeśli pacjentki po porodzie borykają się z wiotkością tkanek miękkich i nadmiarem skóry, wszystkie te defekty naprawiamy jednoczasowo. Często rozszerzamy ten zabieg o dodatkowe modelowanie sylwetki, co jest dla pacjentek niezwykle istotne. Co ważne, procedury te można skutecznie łączyć, przeprowadzając je w ramach jednego znieczulenia.
Dr n. med. Piotr Turkowski: Z jakimi jeszcze procedurami można połączyć abdominoplastykę? I jak trwała jest to zmiana?
Lek. Łukasz Tatara: Plastykę brzucha najczęściej łączę z zabiegiem rekonstrukcyjnym w obrębie korpusu, a konkretnie warstwy mięśniowo-powięziowej. Oznacza to, że jeśli u pacjenta występuje rozstęp mięśni prostych brzucha, wykonujemy ich szycie. W sytuacjach, gdy tkanki są znacząco rozciągnięte i osłabione, stosuję siatkę polipropylenową, aby wzmocnić efekt i zapewnić jego trwałość. Często łączę ten zabieg z liposukcją, szczególnie w okolicy lędźwiowej czy nad talerzami biodrowymi, czyli tam, gdzie gromadzą się tzw. boczki. Zdarza się, że zakres wycięcia fałdu skórno-tłuszczowego poszerzam nawet powyżej 180 stopni. Wszystko zależy od indywidualnych uwarunkowań oraz oczekiwań pacjenta lub pacjentki. Wskazania są zawsze personalizowane, podobnie jak planowanie efektu. Głównym założeniem plastyki brzucha jest to, aby jej rezultat był trwały przez długie lata. Z założenia jest to zabieg jednorazowy. Jeśli operacja zostanie przeprowadzona poprawnie, a pacjent zostanie do niej odpowiednio zakwalifikowany i przygotowany, efekt może być dożywotni – pod warunkiem dbania o siebie. Oczywiście znaczny przyrost masy ciała może zaprzepaścić ten wynik, ale przy zrównoważonym stylu życia rezultaty są stałe.
Dr n. med. Piotr Turkowski: To bardzo dobra wiadomość dla pacjentów – świadomość, że po jednej operacji mogą cieszyć się nową sylwetką do końca życia.
Lek. Łukasz Tatara: Takie jest założenie. Oczywiście mogą pojawić się czynniki losowe, jak choćby konieczność wykonania innych operacji w przyszłości, które wpłyną na estetykę brzucha. Są to kwestie, na które ani my, ani pacjent nie mamy pełnego wpływu. Niemniej jednak w standardowych warunkach dążymy do maksymalnej trwałości.
Dr n. med. Piotr Turkowski: Brzmi to bardzo optymistycznie. Przejdźmy zatem do zaleceń pozabiegowych. Na co pacjenci powinni zwrócić szczególną uwagę? Czy jest to zabieg uciążliwy i kiedy można planować powrót do aktywności zawodowej, biorąc pod uwagę zarówno pracę siedzącą, jak i fizyczną?
Lek. Łukasz Tatara: Trzeba mieć świadomość, że jest to duży zabieg z zakresu chirurgii rekonstrukcyjnej. Pacjenci często mają bardzo optymistyczne oczekiwania – pamiętam pacjentkę, która chciała operować się na początku grudnia, by już miesiąc później jeździć na nartach. Niestety, proces gojenia jest kwestią bardzo indywidualną. Choć niektórzy wracają do formy bardzo szybko, nawet po 10 dniach, nie jesteśmy maszynami, które da się zaprogramować z dokładnością do jednego dnia. Należy dać swojemu ciału czas i szacunek. Przyjmujemy, że po plastyce brzucha potrzeba minimum czterech tygodni rekonwalescencji. Pierwsze dwa tygodnie powinny być całkowicie wolne od jakiejkolwiek pracy fizycznej. Jeśli chodzi o powrót do biura i pracy przed komputerem, również zalecam ostrożność.
Dr n. med. Piotr Turkowski: Właśnie, doprecyzujmy – praca biurowa, laptop, bez dźwigania ciężarów powyżej 5 kilogramów. W chirurgii przyjmujemy, że wysiłek do 5 kg jest dopuszczalny, więc torebkę można nosić, ale zakupy już niekoniecznie. Po jakim czasie jest to bezpieczne?
Lek. Łukasz Tatara: Po operacji pojawia się obrzęk oraz dolegliwości bólowe, które łagodzimy lekami. Kluczowym elementem rekonwalescencji jest noszenie ubranka kompresyjnego lub pasa przepuklinowego, co w pewnym stopniu ogranicza ruchomość. Moim zdaniem powrót do obowiązków biurowych powinien nastąpić nie wcześniej niż po dwóch tygodniach. Ten pierwszy czas pooperacyjny musi być skoncentrowany na odpoczynku, aby uniknąć wczesnych powikłań, takich jak surowiczak. Odpowiednia dbałość o mobilność i konsekwentna kompresjoterapia redukują to ryzyko do minimum.
Dr n. med. Piotr Turkowski: Skąd właściwie biorą się takie powikłania? Czy należy je traktować jako zjawiska wpisane w proces gojenia, czy może sygnał, że na którymś etapie doszło do niedopatrzenia? Przyjrzyjmy się choćby wspomnianym surowiczakom – dlaczego właściwie powstają?
Lek. Łukasz Tatara: To zjawisko występuje stosunkowo często. Z perspektywy chirurga oceniamy surowiczaka jako lekkie powikłanie, a niekiedy wręcz jako wariant normy wpisany w tak rozległą procedurę.
Dr n. med. Piotr Turkowski: Czy dla pacjenta jest to powód do niepokoju? Często to, co dla lekarza jest drobnym incydentem medycznym, dla pacjenta oznacza trudniejszy proces gojenia i konieczność zmiany planów. Jak to wygląda w praktyce?
Lek. Łukasz Tatara: Właśnie tutaj pojawia się różnica perspektyw. Pacjent, który ma już zaplanowany powrót do codziennych aktywności, nagle dowiaduje się, że zamiast być o ósmej w pracy, musi pojawić się rano w klinice, abyśmy mogli takiego surowiczaka spunktować lub zdrenować. Choć bywa to uciążliwe, nie jest to zdarzenie groźne pod kątem ryzyka infekcji czy finalnego efektu estetycznego i funkcjonalnego. To się po prostu zdarza i warto mieć tego świadomość. Znacznie poważniejszym powikłaniem, wymagającym wczesnej interwencji, jest wystąpienie krwiaka w okolicy operowanej. Musimy pamiętać, że istotą plastyki brzucha jest zmobilizowanie i oddzielenie skóry oraz tkanki podskórnej od gorsetu mięśniowego. To niezbędne, aby odpowiednio naciągnąć skórę i przeszyć pępek w nowe miejsce. W wyniku tych działań powstaje tzw. martwa przestrzeń między powięzią brzucha a płatem skórno-tłuszczowym, która wymaga odpowiedniego zaopatrzenia i czasu na wygojenie.
Dr n. med. Piotr Turkowski: „Martwa przestrzeń”. Brzmi to niemal groźnie, choć wiemy, że to po prostu nasz żargon chirurgiczny. Dla pacjenta takie sformułowanie może być jednak niepokojące.
Lek. Łukasz Tatara: Zgadza się. Często posługujemy się terminologią, która słyszana z boku, może brzmieć przerażająco. W rzeczywistości mówimy o tzw. przestrzeni potencjalnej, która powstaje pomiędzy skórą i tkanką podskórną a gorsetem mięśniowym brzucha. Jeśli nie zastosujemy się do zaleceń dotyczących kompresjoterapii, w tym miejscu może zacząć gromadzić się płyn. Istnieją oczywiście techniki operacyjne ograniczające to zjawisko, jednak kluczowy pozostaje ucisk zewnętrzny, na przykład w formie brzusznego pasa przepuklinowego. W tej wolnej przestrzeni może zbierać się chłonka, czyli limfa. Podczas preparowania tkanek naczynia chłonne siłą rzeczy ulegają uszkodzeniu i potrzebują czasu, aby się zamknąć. U części pacjentów pod wpływem ucisku dzieje się to w ciągu tygodnia, u innych trwa to nieco dłużej. Zdarza się również, że wypisujemy pacjenta do domu z założonymi drenami, jeśli organizm produkuje więcej płynu. To ważne, aby pacjent był o tym rzetelnie poinformowany. Czasami zdarza się, że pacjenci odkładają nasze zalecenia na boczny tor lub podświadomie je wypierają, dlatego zawsze podkreślamy: to jest duży zabieg. Ma on fantastyczny wymiar estetyczny i funkcjonalny, ale wymaga od pacjenta odpowiedzialności i dbałości o siebie w okresie gojenia.
Dr n. med. Piotr Turkowski: Mówimy sporo o powikłaniach, ale warto zaznaczyć, że zdarzają się one rzadko. Większość osób przechodzi proces rehabilitacji bardzo sprawnie i jest niezwykle zadowolona z efektów. Jako lekarze wolimy jednak przygotować pacjenta na ten nieco trudniejszy scenariusz, aby uniknąć niepotrzebnej presji. Pacjenci planują urlopy, powroty do pracy i ta presja czasu bywa wyczerpująca dla obu stron. A przecież nie lubimy pracować pod presją, gdy w grę wchodzi zdrowie. Spróbujmy jednak zachęcić naszych pacjentów i opisać ten najbardziej typowy, pozytywny scenariusz. Jak to wygląda, gdy wszystko goi się prawidłowo? Kiedy można realnie planować powrót do aktywności i zacząć w pełni cieszyć się nowym wyglądem?
Lek. Łukasz Tatara: Kluczem są wspomniane przeze mnie wcześniej „luz” i przestrzeń- zarówno w tkankach, jak i ten w podejściu do rekonwalescencji. Rozumiemy, że żyjemy w pędzie i mało kto może pozwolić sobie na dwa miesiące całkowitego odpoczynku. Niemniej jednak, dając ciału odpowiedni czas, zazwyczaj już po sześciu tygodniach pacjenci mogą zacząć wracać do lekkiej, stopniowej aktywności fizycznej, a nawet treningowej. Ten pierwszy miesiąc jest absolutnie decydujący dla trwałości efektu. Jeśli proces przebiega bez zakłóceń, powrót do pracy biurowej jest możliwy już po dwóch lub trzech tygodniach.
Dr n. med. Piotr Turkowski: A co ze spacerami i takimi zwykłymi, codziennymi czynnościami? Kiedy pacjenci mogą do nich wrócić?
Lek. Łukasz Tatara: Zaleca się jak najwcześniejszą pionizację i uruchomienie pacjenta. Spacery oraz inne aktywności o niskim nasileniu są wręcz wskazane. Właściwie już po tygodniu…
Dr n. med. Piotr Turkowski: Czyli samodzielne wyjście do sklepu jest już wtedy możliwe?
Lek. Łukasz Tatara: Oczywiście, jak najbardziej – pod warunkiem, że rana jest sucha i nie występują żadne miejscowe komplikacje.
Dr n. med. Piotr Turkowski: Spójrzmy na to jeszcze statystycznie. Gdybyśmy mieli przedstawić ogólny schemat: ile procent pacjentów przechodzi rekonwalescencję zupełnie bezproblemowo, a jak często zdarzają się te mniejsze kłopoty?
Lek. Łukasz Tatara: Szacunkowo około 10% pacjentów spotyka się z drobnymi niedogodnościami w procesie gojenia. W tej grupie zaledwie nieco ponad 1% stanowią przypadki, które rzeczywiście wymagają dłuższego wyłączenia z codziennych aktywności
Dr n. med. Piotr Turkowski: Jednak zazwyczaj są to sytuacje, z którymi potrafimy sobie poradzić. Pacjentowi należy wtedy po prostu uświadomić, że proces powrotu do formy potrwa kilka tygodni dłużej, niż zakładał.
Lek. Łukasz Tatara: Tak, dokładnie. Czasami jest to kwestia kilkunastu dodatkowych dni.
Dr n. med. Piotr Turkowski: Musimy powoli kończyć naszą rozmowę, ale chciałbym zapytać o ostatnią kwestię. Jakie trendy i nowości wprowadzasz do swojej praktyki? Na co pacjenci powinni zwrócić uwagę i jakie są największe korzyści płynące z takiego zabiegu?
Lek. Łukasz Tatara: Korzyści są rzeczywiście przeogromne. Odpowiadając na to złożone pytanie, rozłóżmy je na czynniki pierwsze. Przede wszystkim zyskujemy funkcjonalną sylwetkę, lepszą postawę ciała i stabilizację tułowia. Tak jak wspomniałem na początku – dla mnie najważniejsza jest funkcja, z której naturalnie wynika estetyka. Ładnie wyglądający brzuch to moja pasja. Harmonijna sylwetka, piękna talia i prawidłowo wygojony pępek to elementy, na które kładę szczególny nacisk. Bardzo zależy mi na tym, aby blizna była pięknie wymodelowana i docelowo jak najmniej widoczna, choć przy tak dużym zabiegu zawsze w jakimś stopniu pozostaje ona śladem po interwencji.
Dr n. med. Piotr Turkowski: To jasne – nie ma chirurgii bez blizn.
Lek. Łukasz Tatara: Oczywiście. Jednak nowe technologie dają nam możliwość szybszego powrotu do pełnej formy. Kluczowe jest tu holistyczne spojrzenie i współpraca wielodyscyplinarna. Pacjent znacznie szybciej cieszy się trwałym efektem, gdy do zespołu dołącza fizjoterapeuta – to realnie przyspiesza rekonwalescencję. Chciałbym też podkreślić rolę specjalistów medycyny estetycznej, którzy dbają o to, by blizna była minimalnie widoczna, a skóra na brzuchu pozostała jędrna i zadbana. Zatem nie tylko sama chirurgia i operator, ale cały zespół fachowców – to kompleksowe podejście do pacjenta jest prawdziwym kluczem do sukcesu i pełnej satysfakcji po operacji.
Dr n. med. Piotr Turkowski: I tym pozytywnym akcentem zakończmy nasze dzisiejsze spotkanie. Zapraszamy na zabiegi, które zapewniają nie tylko świetny efekt estetyczny, ale przede wszystkim przywracają funkcjonalność. Dziękuję Ci, Łukaszu.
Lek. Łukasz Tatara: Bardzo dziękuję. To była czysta przyjemność. Dziękuję również Państwu.


















