W najnowszym odcinku naszego podcastu dr n. med. Piotr wraz z lekarzem Łukaszem Tatarą podejmują temat nowoczesnej chirurgii odmładzającej twarz, skupiając się na kluczowym pytaniu, kiedy medycyna estetyczna przestaje być wystarczająca i ustępuje miejsca interwencji chirurgicznej. Eksperci szczegółowo wyjaśniają, że współczesny lifting nie opiera się na prostym naciągnięciu skóry, lecz na precyzyjnej repozycji struktur głębokich i systemu mięśniowo-powięziowego SMAS, co pozwala na uzyskanie naturalnego i trwałego efektu bez ryzyka sztucznego wyglądu. Całość dopełnia dyskusja o holistycznym podejściu do pacjenta, w tym o zasadności łączenia liftingu twarzy z plastyką powiek czy przeszczepem własnej tkanki tłuszczowej, co pozwala na przywrócenie dawnych proporcji. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy specjalistów z kliniki OT.CO, którzy dzielą się wiedzą o bezpiecznym i skutecznym sposobie na odzyskanie młodszego wyglądu oraz pewności siebie.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Dzień dobry. Mam przyjemność po raz drugi rozmawiać z lekarzem Łukaszem Tatarą. Dzisiaj poruszymy temat niezwykle aktualny – lifting twarzy. To zabieg, który nie tylko pozwala pacjentom poczuć się o wiele młodziej, ale przede wszystkim przywraca twarzy jej naturalne proporcje.

Łukaszu, jak to właściwie jest z liftingami? Kiedy jest ten właściwy moment na operację, a kiedy wystarczy medycyna estetyczna? Pamiętajmy, że chirurgiczne usunięcie nadmiaru skóry i podciągnięcie tkanek poprawiają owal, ale nie zawsze dodają objętości ani nie zmieniają samej struktury skóry, na którą lepiej działają np. lasery. Jak byś to uporządkował w kilku zdaniach?

Lek. Łukasz Tatara: Dzień dobry Państwu. Piotrze, to bardzo szerokie zagadnienie. Pacjenci często zaczynają od pytań o metody małoinwazyjne, chcąc dowiedzieć się, czy ich wygląd można poprawić bez skalpela. Zawsze zaczynamy od analizy oczekiwań i tego, co pacjentowi najbardziej przeszkadza.

Zazwyczaj trafiają do mnie pacjentki po 50. roku życia, u których widoczne są już procesy starzenia grawitacyjnego: wiotkość policzków, obniżenie linii brwi czy pogłębienie bruzd nosowo-wargowych. Często ich pierwszym życzeniem jest plastyka powiek oraz „coś jeszcze” – najlepiej mało inwazyjnego, jak przeszczep tłuszczu, licząc na to, że sam wzrost objętości uniesie kontur twarzy i da spektakularny efekt.

Tutaj pojawia się kluczowa kwestia. Medycyna estetyczna to wspaniałe narzędzie do podtrzymywania kondycji skóry i niwelowania zmarszczek mimicznych, ale ma swoje ograniczenia. Trzeba jasno powiedzieć: w przypadku opadającego podbródka, utraty wyraźnej linii żuchwy czy tzw. „chomików”, sama medycyna estetyczna nie wystarczy. Tu niezbędna jest chirurgia, czyli wspomniany lifting twarzy. Zmian w architekturze twarzy nie da się skorygować wyłącznie kwasem hialuronowym czy nićmi liftingującymi. Musimy zadziałać przyczynowo, a nie tylko objawowo.

Podczas konsultacji często słyszę od pacjentek: „chciałabym, aby moja twarz była tak naciągnięta jak dawniej”. Słowo „naciągnięta” pojawia się bardzo często, jednak warto wyjaśnić, co ono właściwie oznacza w chirurgii. Naturalny wygląd twarzy to nie kwestia naciągnięcia skóry, lecz repozycji, czyli przywrócenia właściwego położenia struktur głębokich.

Mam tu na myśli system mięśniowo-powięziowy, czyli warstwę znajdującą się pod tkanką podskórną, znaną jako SMAS. Celem zabiegu jest przywrócenie jej dawnego położenia i zadbanie o całościową architekturę tkanek, które z czasem uległy przemieszczeniu grawitacyjnemu na skutek starzenia oraz utraty elastyczności. Chciałbym to wyraźnie podkreślić: lifting nie dotyczy tylko samej skóry. Kluczowe zmiany zachodzą głębiej, a skóra jest jedynie zewnętrzną powłoką. Choć jest ona niezwykle istotna, główny problem estetyczny bierze swój początek wewnątrz tkanek.

Dr n. med. Piotr Turkowski: A jak kwestia blizn? W końcu operujemy w obrębie twarzy, a pacjenci często odczuwają przed nimi duży lęk. Nie zawsze mają świadomość, że proces gojenia w tej okolicy przebiega nieco inaczej niż w pozostałych częściach ciała. Z medycznego punktu widzenia wiemy, że twarz regeneruje się znacznie lepiej, ale jak wytłumaczyć to pacjentowi? Gdzie dokładnie planowane są nacięcia?

Lek. Łukasz Tatara: To faktycznie temat, który budzi u pacjentów największy niepokój. Z naszej praktyki klinicznej wynika jednak jasny wniosek: blizny na twarzy goją się bardzo dobrze. Na co dzień zajmuję się również chirurgią onkologiczną w obrębie twarzy. Operuję wielu pacjentów z nowotworami, na przykład podstawnokomórkowymi. W większości są to osoby starsze, a zabiegi bywają niezwykle rozległe.

Warto podkreślić, że nawet po tak skomplikowanych rekonstrukcjach, szerokich wycięciach onkologicznych czy plastykach płatowych, tkanki twarzy regenerują się doskonale. Choć przyjmuje się, że pełny proces przebudowy (remodelingu) blizny trwa około roku, to w obrębie twarzy procesy te zachodzą znacznie szybciej. Pierwsze efekty widać już po pół roku. Blizna po liftingu jest długa i choć istnieją techniki pozwalające na mniejsze nacięcia, klasyczny zabieg wymaga określonego dostępu.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Czyli mniejszy lifting to krótsze cięcie, natomiast pełny lifting daje spektakularne efekty przy dłuższym, ale strategicznie poprowadzonym i dzięki temu mało widocznym nacięciu.

Lek. Łukasz Tatara: Dokładnie tak. Nawet przy szerokim otwarciu (od skroni, przez okolicę skrawka i płatka ucha, aż po szyję) blizny te goją się bardzo estetycznie. Wynika to z faktu, że twarz i szyja są doskonale unaczynione. Ten napływ krwi jest bardziej niż wystarczający, co sprawia, że procesy naprawcze przebiegają sprawniej niż w innych lokalizacjach. Dlatego zawsze uspokajam moich pacjentów, również mężczyzn, których także operuję, że o kwestię blizn nie należy się nadmiernie niepokoić.

Dr n. med. Piotr Turkowski: To podobnie jak u pacjentów po plastyce powiek, prawda? U osób operowanych kilka miesięcy temu blizny są zazwyczaj praktycznie niewidoczne. Podobną zależność obserwujemy w przypadku liftingu twarzy. Zapytałem o to celowo, ponieważ pacjenci często odczuwają lęk przed trwałymi śladami, co jest zazwyczaj nieuzasadnione. Czy zgodziłbyś się z taką tezą?

Lek. Łukasz Tatara: Zgadzam się w stu procentach. Obawy pacjentów są w pełni zrozumiałe, ponieważ zabieg dotyczy najbardziej eksponowanej części ciała. Nawet jeśli operacja ma na celu „jedynie” przywrócenie dawnego wyglądu, niepokój o estetykę gojenia jest naturalny. Jednak jako chirurdzy możemy uspokoić pacjentów: dzięki specyficznym uwarunkowaniom anatomicznym i fizjologicznym twarzy, blizny po liftingu są bardzo dyskretne i po czasie niemal niedostrzegalne.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Łukaszu, czy możesz przybliżyć technikę, która przeżywa obecnie swój renesans, czyli Deep Plane Facelift? Kiedy decydujesz się na jej wybór, a kiedy wystarczający jest lifting podskórny? Wyjaśnij proszę pacjentkom, na czym polega różnica między Deep Plane a klasycznymi metodami.

Lek. Łukasz Tatara: Technik operacyjnych jest wiele i choć niektóre z nich są do siebie zbliżone, lifting twarzy to procedura o bardzo długiej, ponad stuletniej tradycji. Co ciekawe, historia medycyny odnotowuje, że pierwszą udokumentowaną pacjentką poddaną temu zabiegowi była Polka.

Niegdyś operacje wykonywano wyłącznie w płaszczyźnie skóry i tkanki podskórnej. Uważano, że kluczem do sukcesu jest mocne napięcie skóry w kierunku ucha. Niestety, takie podejście wiąże się z dużym ryzykiem – łączenie brzegów skóry pod znacznym napięciem często prowadzi do powstania nieestetycznych, rozciągniętych blizn, a samo gojenie może być utrudnione.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy operujemy głębiej. Twarz, podobnie jak reszta ciała, ma budowę warstwową. Pod skórą i tkanką podskórną znajduje się kluczowa struktura o nazwie SMAS (Superficial Muscular Aponeurotic System), czyli system mięśniowo-powięziowy.

Możemy go sobie wyobrazić jako błonę, która jest ściśle zintegrowana z naszymi mięśniami mimicznymi. Pacjenci często pytają, czy ingerencja w tę warstwę jest konieczna. Odpowiedź brzmi: tak, ponieważ pozwala ona na trwałą repozycję, czyli przywrócenie struktur twarzy na ich właściwe miejsce. Proces starzenia to nie tylko wiotczenie skóry, ale przede wszystkim grawitacyjne opadanie właśnie tej głębokiej warstwy. Operując w tej płaszczyźnie, uzyskujemy najbardziej naturalne i długofalowe efekty.

Czy Deep Plane jest metodą dla każdego? Nie zawsze. Często zgłaszają się pacjentki na tzw. liftingi wtórne, czyli ponowne zabiegi np.: po 10-15 latach. W takim przypadku Deep Plane staje się procedurą o znacznie wyższym stopniu trudności. Musimy pamiętać, że w tej przestrzeni operujemy w bliskim sąsiedztwie nerwu twarzowego oraz ślinianki przyusznej. Jeśli tkanki były już wcześniej operowane, ryzyko nieumyślnego urazu tych ważnych struktur wzrasta. Dlatego w przypadku zabiegów rewizyjnych zalecałbym dużą ostrożność i rozważenie, czy technika Deep Plane jest w danym przypadku najbezpieczniejszym rozwiązaniem.

Dr n. med. Piotr Turkowski: To prawda, każdy zabieg rewizyjny, nie tylko lifting twarzy, jest procedurą trudniejszą i obarczoną większą niepewnością. Sytuacja komplikuje się zwłaszcza wtedy, gdy pierwotną operację przeprowadzał inny chirurg. Często musimy analizować i rekonstruować przebieg poprzedniego zabiegu na podstawie opisu operacyjnego i stanu tkanek.

Warto zaznaczyć, że po upływie np. 15 lat nie mówimy już o prostej poprawce, lecz o pełnej rewizji i ponownym wykonaniu zabiegu. Proces starzenia postępuje, co sprawia, że ryzyko operacyjne jest w tym przypadku nieco wyższe.

Jak zatem wygląda kwestia rekonwalescencji i powrotu do codziennego funkcjonowania? Kiedy pacjentka może nałożyć makijaż, zakładając, że proces gojenia przebiega prawidłowo? Powikłania po liftingu są rzadkie, a ewentualne niedoskonałości blizny można skorygować w znieczuleniu miejscowym, choć zazwyczaj nie jest to konieczne, gdyż twarz goi się doskonale. Kiedy zatem można wrócić do pracy?

Lek. Łukasz Tatara: Jeśli chodzi o zalecenia pooperacyjne, w tym wspomniany makijaż, kluczowym momentem jest zdjęcie szwów. Zazwyczaj następuje to po około dwóch tygodniach od zabiegu. Wtedy mamy pewność, że doszło do odpowiedniego zrostu tkanek. Oczywiście proces ten jest indywidualny – u części pacjentów regeneracja przebiega bardzo sprawnie i szwy można usunąć nieco wcześniej.

U innych osób proces ten może trwać dłużej, a w miejscach po szwach mogą utrzymywać się drobne podrażnienia. W takich sytuacjach wskazane jest pozostawienie nici na kilka dodatkowych dni. Odpowiadając bezpośrednio na Twoje pytanie: makijaż w okolicy blizny można nałożyć dopiero po pełnym wygojeniu rany.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Czyli po jakim czasie dokładnie?

Lek. Łukasz Tatara: Zazwyczaj po dwóch tygodniach.

Dr n. med. Piotr Turkowski: To oznacza, że tuż po zdjęciu szwów można już nałożyć makijaż?

Lek. Łukasz Tatara: Tak. Po usunięciu szwów czekamy jedynie na wygojenie mikrourazów powstałych w miejscach, przez które przechodziły nici chirurgiczne. Gdy tylko te punkty staną się suche i w pełni wygojone, można bezpiecznie stosować makijaż.

Dr n. med. Piotr Turkowski:  A kiedy pacjentka/pacjent może ponownie skorzystać z zabiegów medycyny estetycznej? Osobiście chętnie uzupełniam efekty liftingu laseroterapią, ponieważ sam zabieg chirurgiczny poprawia napięcie i owal, ale nie zmienia faktury skóry. Często stosuje się także wypełniacze, kwas hialuronowy, toksynę botulinową czy stymulatory tkankowe. Kiedy Ty wyrażasz na to zgodę?

Lek. Łukasz Tatara: W mojej ocenie bezpieczny odstęp to minimum 6 tygodni od operacji. Mam tu jednak na myśli głównie zabiegi działające powierzchownie, takie jak laseroterapia. Jeśli planujemy podanie preparatów w głębsze warstwy tkanek, na przykład wypełniaczy, sugerowałbym odczekanie 8, a nawet 10 tygodni.

Tkanki muszą przejść pełny proces regeneracji podskórnej. Wprowadzanie jakichkolwiek substancji egzogennych (obcych) w świeżo operowaną okolicę nie jest dobrym rozwiązaniem. Regeneracja podskórna musi zostać zakończona, aby efekt końcowy był w pełni satysfakcjonujący. Inaczej jest w przypadku laseroterapii działającej na naskórek – tutaj proces regeneracji pozwala na wcześniejszą interwencję.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Zbliżamy się do końca, ale chciałbym zapytać o kwestie, o które nie sposób nie zapytać. Jakie są aktualne trendy? Z jakimi zabiegami najczęściej łączysz lifting twarzy? Podaj proszę konkretne przykłady procedur łączonych.

Lek. Łukasz Tatara: Często łączę tę operację z blefaroplastyką, czyli plastyką powiek. Trudno uzyskać w pełni odmłodzony wygląd twarzy bez zadbania o okolicę oczu. Można oczywiście wykonać te zabiegi oddzielnie, jednak warto spojrzeć na to z perspektywy efektu końcowego. Jeśli wykonamy operację powiek górnych, a lifting odłożymy na później, pacjentka zazwyczaj jest już bardzo zadowolona z efektu. W sytuacji odwrotnej – gdy wykonamy perfekcyjny lifting, zostawiając powieki bez zmian – odczucia mogą być niepełne. Odbiór własnej twarzy przez pryzmat okolic oczu jest niezwykle silny i emocjonalny. Nawet jeśli lifting zostanie przeprowadzony bez jakichkolwiek powikłań, brak korekty powiek może rzutować na ogólny wizerunek. Dlatego często sugeruję uzupełnienie liftingu o plastykę powiek górnych, aby uzyskać spójny i wyraźnie odświeżony wygląd.

Okolica oczu to jednak nie tylko powieki. Warto wspomnieć o brwiach – lifting twarzy można uzupełnić o lifting brwi z mało inwazyjnego dostępu skroniowego. To bardzo skuteczna procedura, dająca pacjentom wiele korzyści, jednak wymaga ona indywidualnej kwalifikacji. Często spotykam pacjentki, które naturalnie mają brwi położone wysoko – u nich taki zabieg nie jest konieczny. Podobnie bywa z samymi powiekami, które czasem są w na tyle dobrej kondycji, że blefaroplastyka nie musi być agresywna lub można ją pominąć. Do każdego pacjenta należy podchodzić jednostkowo.

Często stosujemy również schematy wzbogacające lifting o podanie tłuszczu autologicznego (lipofilling), celem uzupełnienia objętości w okolicy kości policzkowych. Jest to jak najbardziej wskazane, ale podkreślam – nie kierujemy się utartym schematem. Każda decyzja musi być poparta dokładnym badaniem fizykalnym oraz realnymi oczekiwaniami pacjenta.

Dr n. med. Piotr Turkowski: To świetne podsumowanie naszej rozmowy. Z tym pozytywnym akcentem zapraszam Państwa do kliniki OTCO. Jeśli chcą Państwo odzyskać promienny wygląd i poczuć się o wiele młodziej, znają Państwo adres. Łukaszu, dziękuję za tę merytoryczną i interesującą rozmowę.

Lek. Łukasz Tatara: Bardzo dziękuję Piotrze. Dziękuję Państwu.

Medyczna weryfikacja treści:
piotr turkowski
Dr n. med. Piotr Turkowski

Specjalista chirurgii odtwórczej włosów oraz chirurgii plastycznej. Wykonuje zabiegi w przeszczepu włosów, liposukcji, plastyki piersi oraz modelowania sylwetki metodą lipotransfer (tzw. lipofilling). Ukończył Wydział Lekarski Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, i już podczas...