Boisz się znieczulenia? Zastanawiasz się, czy przed zabiegiem naprawdę musisz zmywać ulubiony lakier z paznokci? W tej rozmowie obalamy najpopularniejsze mity okołozabiegowe i tłumaczymy, dlaczego nowoczesna anestezjologia jest bezpieczniejsza niż jazda samochodem. Lekarz Jacek Chudzik zdradza również, jak w klinice OT.CO dbamy o to, by ból podczas zabiegów estetycznych, takich jak usuwanie tatuażu czy laseroterapia, praktycznie nie istniał.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Cześć! Gościem dzisiejszego odcinka jest Jacek Chudzik – doświadczony anestezjolog, który z powodzeniem zajmuje się także medycyną estetyczną.  Jacku, powiedz, jak to właściwie jest z tą anestezjologią? Czy istnieje jakiś mit, który szczególnie chciałbyś obalić?

Lek Jacek: Najczęstszym, a zarazem najbardziej mylnym przekonaniem pacjentów jest to, że anestezjolog to lekarz „od usypiania”.

W rzeczywistości samo wprowadzenie w stan uśpienia, czyli indukcja znieczulenia, to jedynie ułamek naszej pracy. Podanie leków wywołuje szereg reakcji fizjologicznych – pacjent przestaje samodzielnie oddychać, więc musimy zabezpieczyć jego drogi oddechowe. Leki wpływają również na układ krążenia, który musimy stale monitorować i wspierać. Kontrolujemy bilans płynów, a w razie nagłego krwawienia na polu operacyjnym -natychmiast reagujemy, by utrzymać pacjenta w stabilnym stanie.

Warto pamiętać, że anestezjologia to także Intensywna Terapia. Tam leczymy osoby w stanach krytycznych, na przykład w sepsie, co wymaga od nas rozległej wiedzy z zakresu antybiotykoterapii czy patofizjologii. Anestezjolog bywa też poniekąd radiologiem – gdy trafia do nas pacjent z urazem, to często my jako pierwsi musimy zinterpretować wynik RTG, by wykluczyć np. odmę. Zajmujemy się także leczeniem bólu, co mocno łączy nas z medycyną paliatywną.

To niezwykle szerokie spektrum. Nie jesteśmy tylko od „usypiania” – jesteśmy lekarzami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo życia pacjenta podczas operacji, zabiegów w sedacji oraz w trakcie pobytu na oddziale intensywnej terapii.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Czyli to bardzo wymagająca specjalizacja.

Lek. Jacek Chudzik: Myślę, że wszystkiego można się nauczyć, a z czasem wiele procedur staje się kwestią profesjonalnej rutyny i doświadczenia.

Dr n. med. Piotr Turkowski: A jak zmieniły się techniki anestezjologiczne na przestrzeni lat? Jak to obecnie wygląda pod kątem bezpieczeństwa i komfortu pacjenta?

Lek. Jacek Chudzik:  Postęp jest olbrzymi. Pierwsze znieczulenie miało miejsce w połowie XIX wieku. Sto lat później, gdy zaczęto badać śmiertelność okołozabiegową, wynosiła ona około 60 zgonów na 100 tysięcy operacji. Dziś statystyki mówią o zaledwie 0,4 zgonu na 100 tysięcy pacjentów.

Mimo że pacjenci często boją się właśnie znieczulenia, statystycznie jest to jeden z najbezpieczniejszych etapów zabiegu. Jeśli w ostatnich latach obserwujemy w niektórych grupach wzrost śmiertelności, nie wynika to ze spadku jakości opieki, lecz z faktu, że operujemy coraz starszych pacjentów z licznymi obciążeniami zdrowotnymi, których dawniej nie kwalifikowano do zabiegów. Sam poziom bezpieczeństwa procedur jest jednak najwyższy w historii.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Czego właściwie boją się pacjenci? Jakie obawy najczęściej słyszysz w swojej praktyce?

Lek. Jacek Chudzik: Często słyszę od pacjentów, że najbardziej boją się tego, że się nie wybudzą. Tymczasem takie obawy są niemal całkowicie bezzasadne. Po zakończeniu podaży leków znieczulających pacjent wybudza się w ciągu zaledwie kilku minut. To, co faktycznie może stanowić wyzwanie, to nie samo wybudzenie, a ewentualne komplikacje śródoperacyjne lub zdarzenia wynikające ze stanu zdrowia pacjenta, na przykład zawał serca.

Moim pacjentom często przytaczam pewną metaforę: anestezjologia jest jak jazda samochodem. Wsiadamy do auta i jedziemy do celu, zazwyczaj nie myśląc o tym, że po drodze może się coś stać. Oczywiście na każdym etapie podróży istnieje ryzyko – może zawieść pojazd, nawierzchnia może być zła, ktoś może w nas uderzyć. Jednak jako lekarze dążymy do tego, aby pacjent przebył tę drogę w maksymalnie bezpiecznych warunkach.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Ale patrząc na statystyki, anestezjologia jest chyba mimo wszystko bezpieczniejsza niż jazda autem?

Lek. Jacek Chudzik: Możliwe, że tak. Chodzi po prostu o to, że mamy przed sobą konkretną drogę do celu i nie powinniśmy paraliżować się lękiem przed niebezpieczeństwem. W klinice OTCO mamy zespół anestezjologów i pielęgniarek, który pod względem standardów jest jak „Mercedes na niemieckiej autostradzie”.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Miło to słyszeć. A jak wyglądała Twoja droga do specjalizacji? Dlaczego akurat anestezjologia? Jest to dziedzina wymagająca ogromnej wiedzy i wszechstronności. Anestezjolodzy to wysokiej klasy specjaliści, choć krążą o nich żarty – chirurdzy żartują z anestezjologów i na odwrót – że to taka „wygodna” specjalizacja. Jak to wyglądało u Ciebie?

Lek. Jacek Chudzik:  To było dość dawno. Pamiętam, że wtedy w Polsce bardzo ciężko było o miejsce specjalizacyjne w jakiejkolwiek dziedzinie. Podziwiam kolegów, którym udało się to przejść w kraju. Ja postanowiłem wyjechać do Niemiec. Nauczyłem się języka w stopniu komunikatywnym, pojechałem na rozmowę kwalifikacyjną i… chyba zrozumieliśmy się na tyle, że dostałem tę pracę.

Użyłem sformułowania, które zna chyba każdy ekspat na początku drogi: „Genau” (dokładnie). Przepracowałem trzy lata w dużym szpitalu, a potem spełniłem marzenie i trafiłem do szpitala klinicznego Charité w Berlinie. Nie przypuszczałem, że osoba z tak zwanego „bloku wschodniego” po zaledwie trzech latach w Niemczech się tam dostanie. Okazało się jednak, że tam liczą się przede wszystkim zaangażowanie, pracowitość i konkretne osiągnięcia.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Czyli wystarczy być dobrym specjalistą i uprzedzenia znikają?

Lek. Jacek Chudzik: Dokładnie. Nie ma znaczenia pochodzenie, płeć czy orientacja. Liczy się to, co potrafisz i jak bardzo się angażujesz. Przez ostatnie trzy lata pracowałem jako freelancer w wielu szpitalach na terenie całych Niemiec. Dzięki temu mam szeroki pogląd na różne techniki znieczulenia i procedury. Pamiętam, że pytałeś o komfort pacjentów – z tym bywa bardzo różnie.

Niestety, w medycynie czasem zapomina się o komforcie pacjenta. Klasyczny przykład: pacjent musi być na czczo przez 6 godzin przed operacją. Jednak z powodu przedłużających się zabiegów na bloku, ludzie bywają przetrzymywani bez jedzenia i picia przez kilkanaście godzin.

Dr n. med. Piotr Turkowski: I co wtedy?

Lek. Jacek Chudzik: Często nikt nie informuje pacjenta, kiedy dokładnie nadejdzie jego kolej. Pacjenci nie dostają płynów, co potęguje stres. My w OTCO staramy się, aby pacjent wjeżdżał na salę operacyjną bez zbędnego napięcia. Stres okołooperacyjny pogarsza wyniki leczenia (tzw. outcome). Zestresowany pacjent potrzebuje więcej leków anestetycznych, a jego rekonwalescencja trwa dłużej.

U nas monitorujemy stan pacjentek jeszcze przed zabiegiem. Jeśli widzimy silny stres – a mamy do tego konkretne skale i pytania – podajemy leki anksjolityczne (przeciwlękowe). Dzięki temu pacjentki wybudzają się spokojniej i szybciej wracają do formy. Komfortem jest też to, że pacjentka może po prostu „być sobą”. Często każe się kobietom zmywać lakier, zdejmować tipsy czy rzęsy przed operacją.

Badania (m.in. amerykańskie) wykazały, że nowoczesny lakier czy tipsy w ogóle nie zaburzają odczytu saturacji. Dlatego apel do naszych pacjentek: możecie mieć paznokcie nawet jak Cardi B!

Dr n. med. Piotr Turkowski: Przynajmniej u Ciebie, bo nie każdy anestezjolog w Polsce się na to zgadza.

Lek. Jacek Chudzik: Można mieć nawet doczepione rzęsy. Po prostu odpowiednio zabezpieczymy oczy na czas zabiegu, żeby niczego nie uszkodzić.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Nurtuje mnie jeszcze jedno pytanie. Dobry anestezjolog nie musi martwić się o brak pracy. Skąd więc pomysł na medycynę estetyczną?

Lek. Jacek Chudzik: Odpowiedź jest prosta: chciałem zdywersyfikować swoje umiejętności, robić coś nowego i poszerzyć horyzonty.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Czyli naturalny etap rozwoju?

Lek. Jacek Chudzik: Tak. Te dwa światy może nie przeplatają się bezpośrednio, ale w pracy anestezjologa używam igieł znacznie większego kalibru i to w bardziej niebezpiecznych miejscach. To daje mi ogromny spokój i precyzję w medycynie estetycznej. Naruszenie ciągłości skóry kompletnie mnie nie przeraża.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Do tego możesz pacjenta świetnie zabezpieczyć przeciwbólowo.

Lek. Jacek Chudzik: Właśnie tak. Poza tym osobiście mam duże poczucie estetyki. Traktuję to jako mój wkład własny w tę dziedzinę, a jednocześnie jako pasję.

Dr n. med. Piotr Turkowski: A które zabiegi dają Ci najwięcej satysfakcji? Co uważasz za najbardziej efektywne dla pacjentów? Co w Twoich rękach działa jak „magia”?

Lek. Jacek Chudzik:  Zawsze stawiam na naturalność i efekty długoterminowe. Nie interesuje mnie tylko to, co widać zaraz po zabiegu, ale to, jak pacjent będzie wyglądał za kilka miesięcy czy lat. Moim numerem jeden są biostymulatory oraz osocze bogatopłytkowe. Lubię też pracę z toksyną botulinową przy zmarszczkach mimicznych.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Toksynę botulinową akurat trzeba regularnie powtarzać. To jeden z moich ulubionych zabiegów, które sam sobie wykonuję… to znaczy, które są mi wykonywane. Powiedzmy, że przychodzi do Ciebie pacjentka w wieku 35 lat, a obok niej pani w wieku 55-60 lat. Co byś im zaproponował?

Lek. Jacek Chudzik: Wszystko zależy od indywidualnych potrzeb. W OTCO nie mamy jednego szablonu. Moim mottem jest „Longevity” – czyli długowieczność i dobrostan. Chodzi o to, by pacjent nie tylko wyglądał dobrze, ale też czuł się zdrowo i był w świetnej formie. Nasz zespół to nie tylko dermatolodzy, ale lekarze wielu specjalności, co pozwala na holistyczną opiekę.

Dr n. med. Piotr Turkowski: A w jakim kierunku idzie aktualna medycyna estetyczna? Jakie widzisz trendy?

Lek. Jacek Chudzik: Zdecydowanie naturalność. Świeżość, wypoczęty wygląd, tzw. „glow” na skórze. To sprawia, że czujemy się lepiej w swoim ciele. Choć świat pędzi i brakuje nam snu, medycyna estetyczna może nam pomóc ukryć te oznaki zmęczenia.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Czyli reasumując: modne jest to, czego nam brakuje, a co chcielibyśmy osiągnąć mimo szybkiego trybu życia?

Lek.  Jacek: Dokładnie tak. Jeśli znajdziemy czas na wizytę u specjalisty, możemy skutecznie wyhamować procesy starzenia, które przyspieszają przez brak snu, stres, zanieczyszczenia czy złą dietę.

Dr n. med. Piotr Turkowski: Na koniec pytanie, które nurtuje wielu: czy Ty, jako anestezjolog, masz jakieś „cudowne sposoby” lub leki, dzięki którym zabiegi medycyny estetycznej mniej bolą? Czy stosujesz standardowy krem znieczulający?

Lek. Jacek Chudzik: Krem to podstawa, ale robimy coś więcej. Chyba jako jedyni w Warszawie stosujemy na szeroką skalę znieczulenie nasiękowe podawane kaniulą, np. przy zabiegach laserowych. Przy usuwaniu tatuażu, które jest bardzo bolesne, sam krem nie wystarcza. My poświęcamy czas na precyzyjne wstrzyknięcie leku znieczulającego miejscowo, co redukuje ból praktycznie do zera. Pacjenci są za to niezwykle wdzięczni.

Dr n. med. Piotr Turkowski:  To prawda, takie znieczulenie potrafi zdziałać cuda. Jacku, bardzo dziękuję za rozmowę. Zapraszamy wszystkich do kliniki OTCO i do zobaczenia w kolejnym odcinku!

Lek. Jacek Chudzik: Dziękuję bardzo.

Medyczna weryfikacja treści:
piotr turkowski
Dr n. med. Piotr Turkowski

Specjalista chirurgii odtwórczej włosów oraz chirurgii plastycznej. Wykonuje zabiegi w przeszczepu włosów, liposukcji, plastyki piersi oraz modelowania sylwetki metodą lipotransfer (tzw. lipofilling). Ukończył Wydział Lekarski Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, i już podczas...